Lepszy rydz niż nic – czy warto jeść grzyby? c.d.

Lepszy rydz niż nic – czy warto jeść grzyby? c.d.

13Wrz
Paulina Szady
Ostatnio skończyliśmy na zawartości tłuszczu i ergosterolu. Kto nie czytał, może notkę znaleźć TUTAJ. Idźmy dalej!

Po czwarte: karotenoidy. Beta-karoten, likopen obecne szczególnie w grzybach o ciemnym zabarwieniu mogą być nie tylko prekursorem dla witaminy A, ale także są świetnymi przeciwutleniaczami, które zmiatają wolne rodniki.
Po piąte: błonnik. I tu dochodzimy do odwiecznego stwierdzenia, że grzybów jadać nie ma sensu, gdyż są ciężko strawne. No cóż… nic bardziej mylnego! To, że grzyby są ciężkostrawne jest wynikiem miedzy innymi dużej ilości błonnika. Ale pamiętać należy, że dla zdrowych osób błonnik jest niezbędny. Błonnik, jaki spotykamy w grzybach ma dość unikalny skład. Występują bowiem takie frakcje, które mają udowodnione działanie obniżające poziom cholesterolu we krwi oraz właściwości immunomodulujące, czyli wzmacniające odporność.

Grzyby nie są produktem lekkostrawnym, ale to przeświadczenie o ciężkostrawności grzybów wzmacnia fakt, jak tradycyjne receptury nakazywały grzyby przygotowywać. W asyście śmietany, dużej ilości cebuli, czy w Wigilię wraz z kapustą, grochem i fasolą. W takim towarzystwie o problemy trawienne nie trudno.

Nie warto rezygnować z grzybów ze względu na ich ciężkostrawność. A jeśli masz wyjątkowo wrażliwy przewód pokarmowy, to ogranicz na początek grzyby śluzowate, które będą zdecydowanie najdłużej zalegać „na żołądku”. A mała ilość pieczarek, czy boczniaków nie powinna przynieść żadnego dyskomfortu gastrycznego.

Po szóste: witaminy i składniki mineralne. Poza wspomnianą już w poprzedniej notce witaminą D, znajdziemy w grzybach szereg witamin z grupy B (różne proporcje w zależności od gatunku grzybów). Ze składników mineralnych zauważyć należy przede wszystkim, że grzyby charakteryzuje niewielka ilość sodu, a w zamian pokaźna ilość potasu. A poza tym selen i nieco magnezu, wapnia, siarki, żelaza, i wielu innych.

Po siódme: są smaczne. Zdaję sobie sprawę, że tan argument łatwo można obalić. Nie każdy grzyby musi lubić. Ale ma on tez bardziej obiektywny wymiar. Mianowicie – wspomniany już smak umami. Umami to tak zwany „piąty smak”. Niektórzy określają go „mięsnym”, inni „serowym”, ale najczęściej mówi się o nim jako smak „grzybowy”. I właśnie – grzyby są dzięki niemu na tyle aromatyczne, że pozwalają na ograniczenie lub wręcz eliminację innych przypraw, np. soli. Dodając do tego opisywaną już wcześniej cechę, jaką jest mała zawartość sodu a spora potasu, mamy idealny produkt dla osób, które cierpią z powodu nadciśnienia. Dodatkowo stanowią miłe urozmaicenie smakowe dla wegetarian i wegan.

Paulina Szady Dietetyk Rzeszów

I żeby nie było, że właśnie odnaleźliśmy produkt idealny, to należy na koniec trochę ponarzekać. Grzyby nie mają jedynie zalet. Największa ich wadą jest to, że gatunki jadalne od niejadalnych (a czasem wręcz trujących) niewiele się różnią. Musimy mieć zatem ogromną wiedzę, aby samodzielnie je zbierać. A jeśli je kupujemy posiłkować się musimy, jeśli nie wiedzą, to dużą dawką zaufania do sprzedawcy. Dlatego tak ważne jest, aby zawsze korzystać jedynie ze sprawdzonych źródeł.

We wszystkim ważne jest urozmaicenie i umiar. 1-2 razy w tygodniu to optymalna ilość występowania grzybowych przysmaków w diecie. Wówczas skorzystamy z zalet, a zminimalizujemy ryzyko narażenia się na nieprzyjemne konsekwencje.

I jeszcze jedna bardzo ważna uwaga na zakończenie. NIE PODAJEMY POD ŻADNYM POZOREM GRZYBÓW DZIECIOM DO UKOŃCZENIA MINIMUM 7 ROKU ŻYCIA! Niektóre źródła mówią wręcz o granicy 10-12 lat. Dziecko to nie mały dorosły, a jego niedojrzały układ pokarmowy może nie podołać ewentualnemu zatruciu. Pamiętajmy, że grzyby to produkty bardzo wartościowe, ale też wymagające dojrzałego i zdrowego układu pokarmowego. Dodatkowo są potencjalnie niebezpieczne. To co dla dorosłego może wywołać ból brzucha, dla dzieci może skończyć się tragicznie.
Grzyby odradza się też ciężarnym, choć od tej reguły istnieją pewne wyjątki.

Paulina Szady

Dietetyk Rzeszów

http://pszdrowie.pl

Wróć na górę