Warzywa, słodycze, dzieciaki i statystyki

Warzywa, słodycze, dzieciaki i statystyki

02Paź
Paulina Szady
Czy zachował się jeszcze ktoś, kto nie wie, że dla zdrowia trzeba jeść jak najwięcej warzyw? A czy ktoś może jeszcze nie słyszał o tym, zjadane fast foody i słodycze nam to zdrowie odbierają? Wydaje mi się, że popularyzacja takich informacji jest na tyle duża, że dla nikogo nie stanowi zaskoczenia, fakt że pomidor stanowi zdrowszą alternatywę dla wuzetki 😉 A mimo wszystko, każdy kolejny raport dotyczący zdrowia najmłodszych Polaków obnaża najgorszy z możliwych scenariuszy – Polacy tyją na potęgę. I to od najmłodszych lat.

W 2011 roku Kompleksowa ocena żywienia dzieci wykazała między innymi, że jedynie 45,5% najmłodszych dzieci (1-3 lat) charakteryzuje prawidłowa masa ciała. Już wówczas Polska była również w niechlubnej czołówce w rankingu na największy odsetek młodzieży (11,13,15 lat) z nadmiernym wskaźnikiem masy ciała do wzrostu.

 

Jednak sama ilość dzieci i młodzieży z nadmierną masą ciała to nie wszystko. Należy podkreślić skrajnie niepokojącą progresję tempa wzrostu tej ilości. W Polsce odnotowano największy wzrost liczby dzieci z nadmierną masą ciała między badaniami w latach 2001/2002 a kolejnymi, przeprowadzonymi 8 lat później. Tempo wzrostu ilości dzieci wykazujących taki problem jest wyższe niż w Stanach Zjednoczonych, które powszechnie są uważane za kraj mający największy problem z nadmierną masą ciała.

Ale wróćmy do najświeższych wieści. W drugiej połowie września Najwyższa Izba Kontroli opublikowała raport, w którym stwierdza się, że w roku szkolnym 2015/2016, odsetek uczniów z nieprawidłową masą ciała wyniósł aż 22 proc., czyli dotyczył co piątego dziecka. W ciągu czterech lat (od 2012 do 2016 roku) wzrósł on o ponad pięć punktów procentowych (SIC!).

Jak to możliwe, skoro w szkołach prowadzone są szeroko zakrojone programy promujące zdrowe żywienie? Wiadomym jest że edukacja zdrowotna jest skuteczna, więc dlaczego podejmowane działania edukacyjne nie zatrzymały tej galopującej fali? Z pewnością można powiedzieć, że wiedza, nie zawsze przekłada się na działanie (przykładem może być palący kardiolog lub pulmonolog). A tylko działanie może generować nawyki. Ja, w swojej pracy z młodzieżą, wielokrotnie spotykam się z takim właśnie rozdźwiękiem pomiędzy tym co dzieciaki wiedzą (a wiedzą naprawdę dużo!), a tym jak postępują. Bardzo istotne jest jednak to, iż zauważono, że skuteczność konwersji wiedzy na działanie osłabiała m.in. dostępność niezdrowych produktów w części sklepików szkolnych. Swego czasu podjęto bardzo radykalne kroki, które mimo pewnych niedociągnięć miały szansę przerwać to galopujące tempo wzrostu nadmiernej masy ciała uczniów. Niestety zawrócono z tej drogi. Ale to temat na zupełnie inną historię…

Obecnie możemy jedynie podkreślać istotę prawidłowego odżywienia. Z nadmierną masą ciała nie chodzi jedynie o estetykę ciała. Chodzi przede wszystkim o możliwość uniknięcia całego szeregu chorób dietozależnych – cukrzyca, miażdżyca, dna moczanowa, nadciśnienie tętnicze to tylko nieliczne z czekających nas konsekwencji, jeśli nie zadbamy o to, co znajduje się na naszych talerzach.

A gdyby ktoś nie mógł uwierzyć, że choroby te nie dotyczą jedynie osób w średnim wieku, a mogą spotkać także osoby młode, czasami wręcz dzieci, to śpieszę poinformować, że według szacunków Instytut Matki i Dziecka ponad 30% otyłych przedszkolaków i prawie 80% otyłych nastolatków ma ryzyko bycia otyłym w dorosłości.

Paulina Szady

Dietetyk Rzeszów

http://pszdrowie.pl

Wróć na górę