Suplementy diety. Brać, czy nie brać – oto jest pytanie!

Suplementy diety. Brać, czy nie brać – oto jest pytanie!

16Paź
Paulina Szady
Och! Jak cudownie byłoby gdyby wynaleziono tabletkę pozwalającą bez wysiłku zrzucić 5 kilo!

Albo taką, po której tworzy się cudna rzeźba. I taką, która podnosi wydolność, tak, że każdy może wystartować w maratonie. No i przydałaby się jeszcze taka, która pozwala na dostarczenie wszystkich niezbędnych składników do organizmu w te dni, kiedy nam się nie chce gotować lub nie mamy czasu zjeść porządnego posiłku.
Tak… byłoby łatwo, lekko i przyjemnie.
Producenci od lat prześcigają się w oferowaniu nam coraz to bardziej wymyślnych kompozycji składników, które zamknięte w jednej kapsułce rozwiążą wszystkie nasze problemy.
Z raportu opracowanego przez Aliant Consulting Group wynika, że w 2011 r. wartość sprzedaży suplementów w Polsce sięgnęła 3 mld zł. W 2015 r. zwiększyła się do 3,5 mld zł, a w 2017 r. przekroczyła 4 mld zł. W tym roku oszacowano wartość rynku suplementów diety w Polsce na 4,35 mld zł. Eksperci spodziewają się, że w 2020 roku przekroczy 5 mld zł. Dlatego nie dziwmy się producentom, że chcą tworzyć nowe produkty, żeby z tego gigantycznego tortu „nieco” uszczknąć.

Dietetyk Rzeszów Paulina Szady

Ale o ile taki suplement rozwiąże wszelkie nasze największe bolączki, to chyba warto? Cóż… Najpierw należy uświadomić sobie, czym jest suplement diety?
Ustawa o bezpieczeństwie żywności i żywienia z 2006 roku określa suplement diety jako produkt, który traktowany jest jako uzupełnienie normalnej żywności. Może być to skoncentrowane źródło witamin, minerałów lub innych substancji czynnych.
Zatem mniej, więcej wiemy już czym suplement diety jest. Ale wiadomo również, czym z pewnością nie jest – suplement nie jest lekiem. Jest to środek spożywczy. A co to za różnica? – ktoś mógłby zapytać. Ano, zasadnicza. Bowiem leki muszą mieć udowodnione działanie kliniczne. I uwaga! Suplementy nie. Co to dla nas oznacza? Ze tak na prawdę możemy w kapsułkę zapakować dowolną (oczywiście dozwoloną) substancję i sprzedawać określając jej potencjalne działanie. Producenci nie muszą udowodnić ile (i czy w ogóle) jest w suplemencie substancji czynnej, ani też czy dana substancja działa. Wymagana jest od nich jedynie poinformowanie Głównego Inspektora Sanitarnego o wprowadzeniu nowego produktu na rynek.
I oczywiście oddać należy, że nie wszystkie suplementy to zło wcielone. Nie należy uogólniać i dyskredytować wszystkich preparatów, ponieważ niektóre przykłady pokazują, że można znaleźć świetne suplementy, które fantastycznie wspomagają terapię. Dlatego nie jestem ich zagorzałym przeciwnikiem, ale z pewnością mogę stwierdzić, że: po pierwsze ich nadużywamy, a po drugie – że wiele z nich nie przyniesie żadnych efektów oprócz uszczuplenia naszego portfela. Bądźmy zatem uważni.

Paulina Szady

Dietetyk Rzeszów

http://pszdrowie.pl

Wróć na górę